Wieje...

Wybory za nami - Andrzej Duda został kolejnym prezydentem RP.

Co dalej?

Może i w gestii prezydenta pozostaje niewiele prerogatyw, może i jest to funkcja bardziej reprezentacyjna - jednak taki wynik wyborów prezydenckich ma kolosalne konsekwencje dla wyborów jesiennych, gdy gra będzie się toczyć o parlament. Mamy w perspektywie wojnę w PO - na tym gruncie może wypłynąć nowe ugrupowanie, nominalnie mocniej akcentujące liberalizm ekonomiczny i społeczny przy zachowaniu ciągłości organizacyjnej, polegającej na kontrolowanym przejęciu działaczy pod nowym przewodnictwem (może Petru, może Balcerowicz...) - mamy również możliwość rozłamu w PiS - wewnętrzna opozycja JK pokłada w AD spore nadzieje i, kto wie, może to czas na młodą krew i odsunięcię JK od samowładzy (ale to już raczej po wyborach parlamentarnych). Do tego wrzącego tygla wrzućmy Pawła Kukiza z jego powstającą w bólach strukturą, do której już dziś próbują się dokleić odrzuty polityczne pokroju byłych działaczy Samoobrony czy skompromitowanych i skazanych swego czasu za nadużycia działaczy SLD, czemu próbują przeciwdziałać środowiska młodych liberałów, libertarian i im podobnych, z przekonania antysystemowych jednostek, nie uczestniczących do tej pory w Grze (czas pokaże, co na to PK i czy na pewno nie da się uwieść starym, wyleniałym kotom systemu i ich pozornemu potencjałowi tworzenia struktur)...

Jednym zdaniem - mamy szansę na wywrócenie do góry kołami i przewartościowanie mainstreamu, co, bez względu na ostateczny wynik jesiennych wyborów, wpuści nieco odżywczego oddechu do polskiej polityki, czego sobie, Państwu i naszej Ojczyźnie życzę.

 Do góry